Życie menedżera to codzienna ekspozycja na publiczny użytek.

Codziennie spotykasz ludzi, którzy chcą, abyś spełniała określone kryteria – miała postawę menedżerską czyli powiedziała do nich coś mądrego. Powiedzenie czegoś mądrego, wbrew nawet wrodzonym umiejętnościom wymyślania czegoś mądrego na poczekaniu, może być trudne. Nie zawsze masz nastrój na coś mądrego, nie zawsze masz głowę do czegoś mądrego, a czasami masz głowę pełną czegoś mądrego, czego nie możesz powiedzieć publicznie…

Kobiety dodatkowo w bonusie, z natury nie lubią być eksponowane na tle innych ludzi. Jesteśmy wychowane w duchu skromności. Stereotypy niestety trzymają się nas uparcie.

Jeżeli jednak chcemy być menedżerami (menedżerkami) to musimy mieć świadomość nieuchronnej konieczności bycia cały czas w centrum uwagi. To oznacza, że w pracy stale ktoś na nas patrzy, czasami nam się przypatruje, a czasami wlepia w nas wzrok.

Zdarzają się natrętni goście, którzy uparcie wlepiają wzrok. To zmora dla nas, kobiet…

Taki bazyliszek upaja się widokiem skrępowania, które podsyca jeszcze bardziej jego chęć gapienia się i chełpienia swoją przewagą.

W pracy obowiązują nas standardy, w tym standardy obsługi klienta, które nie rozróżniają klienta grzecznego od niegrzecznego, co powstrzymuje nas od podejścia do kolesia i wyartykułowania krótkiego zdania: „Było się gapić?”

Wielokrotnie spotkałam się z taką niezręczną sytuacją.

Próbowałam różnych metod. Zaczęłam od ignorancji.

Wykonywałam swoje czynności, nie zwracając uwagi na natręta. Niestety, taki wlepiony wzrok mimo woli ściąga Twoje spojrzenie wcześniej czy później. I tu bazyliszek otrzymuje od nas kolejną porcję strawy. Już widzę ten uśmieszek zadowolenia na twarzy… Myślę, że takie osoby muszą mieć jakiś problem ze sobą, że tak działają. Niestety, to my kobiety musimy z tym żyć.

Zmieniłam więc metodę działań na bardziej ofensywną. Postanowiłam ujarzmić napastnika jego własną bronią – zaczęłam utrzymywać kontakt wzrokowy z tą osobą.

To dobry eksperyment.  Patrzysz prosto w oczy tej osoby. Na początku może to być trudne, ale i na to jest rozwiązanie. Wybierasz sobie punkt na jego czole na linii oczu i tam kierujesz swoje spojrzenie. Zapewniam, że w końcu gość „odpadnie”, skrępowany Twoim zachowaniem. Wielokrotnie udawało mi się z takiej sytuacji wyjść zwycięsko.

Jest jednak ryzyko, że jegomość chce Cię poderwać. Taki kontakt wzrokowy może zachęcić go do działania. Czasami trudno potem „wymiksować” się z takiej sytuacji, jak jegomość się uprze.

Jak więc przetrwać to natarczywe spojrzenie bazyliszka, nie narażając się na niewłaściwe odczytanie naszych sygnałów, skłaniających go do zaprzestania swojego działania?

Menedżer powinien mieć jedną cechę (każdy człowiek ja powinien mieć) – kulturę osobistą.

Każdy człowiek jest jedynym w swoim rodzaju cudem. Każdy człowiek zasługuje na szacunek. Logika wskazuje więc, że i bazyliszka warto traktować z szacunkiem.

Sabina Cieślar ONA w biznesiePodejdź do bazyliszka i powiedz:

Drogi Bazyliszku:

„W czym mogę Panu pomóc?”

„Co mogę dla Pana zrobić?”

Droga Czytelniczko, pomóż bazyliszkowi.

Jeżeli komuś pomagasz to zwykle wtedy patrzy na Ciebie innym wzrokiem 🙂

Pozdrawiam

Sabina